5°C słabe opady deszczu

Z Biegu Rzeźnika do Brukseli

Lekkoatletyka, Biegu Rzeźnika Brukseli - zdjęcie, fotografia

Radosław Zgiet z Czartajewa nie rezygnuje. Kilka lat temu opowiadał na łamach Głosu Siemiatycz o biegach maratońskich, w których startował i startuje. Przybyło mu kilka lat, a dystanse do przebiegnięcia wydłużyły się. I pan Radek ciągle w formie.

 - Od ostatniego artykułu o mnie zrobiła się większa rotacja biegowa i kilometrowa. Jest więcej biegów no i przybyły biegi ultra, czyli do ponad stu kilometrów. Bieg najdłuższy, czyli 115 km, przebiegłem w Bieszczadach. To tzw. Bieg Rzeźnika, najtrudniejszy w Polsce.

       - Czym się on charakteryzuje? Są jakieś przerwy?

       - Nie ma przerw. Jest limit czasu ustalony na przebiegnięcie trasy, a trzeba było zaliczyć wzniesienia i góry od 600 do 1011 metrów wysokości. Było 7 takich wzniesień, trasa polnymi drogami i leśnymi. Start był o 19.15, a biegło się całą noc i ranek. To nie maraton po ulicach Warszawy czy Wrocławia. I są tłumy kibiców. Trzeba także pilnować trasy, bo organizator oznaczenia nie dość często umieszczał. Jest 4 czy 5 punktów, co 25 czy 30 km,  zaopatrzonych w wodę i jakieś przekąski.

       - Ile osób startowało czy startuje w ultra maratonach?

       - Jest mniej, tak około 200 uczestników. Nie jak w maratonach ulicznych, gdzie liczba zaczyna się od 1000 wzwyż.

       - Można wiedzieć które miejsce zajął pan w Biegu Rzeźnika?

       - O miejscu nie ma co mówić, liczy się przebiegnięcie. Wystartowało 224 uczestników, a do mety dotarło o 100 mniej. O ile pamiętam to byłem 37.

       - No właśnie, od naszej ostatniej rozmowy minęło kilka lat, a pan coraz dłuższe dystanse zalicza.

       - Nie czuję się staro, póki dam radę, to biegam. Codziennie przebiegam ok. 15, niekiedy 25 km. Ale nie jest tak, że ja muszę to codziennie robić. Tak już mam ukształtowany organizm. I na razie, mogę tak powiedzieć, że nie mogę żyć bez biegania. Tutaj trzeba dodać, że ta dyscyplina sportu jest coraz bardziej popularna. Więcej ludzi biega czy truchta.

       - Niedawno uczestniczył pan w maratonie w Brukseli. Może coś więcej powie pan o tym?

       - Informację o tym biegu wziąłem z Internetu. Impreza w Brukseli, w której startowało 144 biegaczy z całej Europy, była 8 września, nazywała się Ecotrail Brussels. To był ultra maraton na 80 km. Start spod budynku europarlamentu, część biegu była po ulicach, a reszta w lasach. Meta znów w stolicy Belgii. Przybiegłem w połowie stawki.

       - Często w biegach dominują czarnoskórzy biegacze z Afryki.

       - To są zawodnicy, których celem jest zarobek. Mają swoich menedżerów. Obstawiają kilka biegów, szczególnie na terenie miast. I raczej tylko ci zawodnicy biegają maratony, czyli dystans 42 km. Nie spotkałem ich w biegach długich.

       - Czym się charakteryzował bieg w Brukseli?

       - Powiem tak, według mnie był pewien minus. Ja jestem przyzwyczajony, że początek jest o 3, 4 czy 5 godzinie. Rankiem. A tutaj wystartowaliśmy o 10.00. Poza tym organizacja była na wysokim poziomie.

       - Jest to cykliczna impreza sportowa?

       - Można tak powiedzieć, bo takie biegi co jakiś czas są organizowane w coraz to innym mieście europejskim.

       - Wyjazd trzeba wcześniej przygotować?

       - Tak, ja pojechałem do mojej cioci Roguckiej, która pochodzi z Siemiatycz, ale teraz mieszka w Belgii. Nie można od razu prosto z auta brać udziału w biegu.

       - Ostatni start to…?

       - To był 15 września w Mielniku, organizowany przez klub Feniks z Siedlec, ultra maraton na dystansie 50 km.

       - Czy jest granica wieku optymalna, w którym można osiągać najlepsze wyniki?

       - Wiek robi swoje, ale potrzebny trening. Jednak wg mnie mając powyżej 50 czy 60 lat szczególnie dobrych wyników się nie osiągnie. Myślę, że najlepsze wyniki osiąga się w przedziale 25 – 35 lat. Ciągle mówię o biegach dłuższych.

       - Samotność długodystansowca. To sport dla samotnych?

       - W biegach są momenty, nawet kilkugodzinne gdzie się biegnie samemu. No i właśnie trzeba pilnować, żeby nie zgubić trasy. To dobra strona tego, bo jest się samemu ze swoimi myślami. Są też osoby, które biegnąc rozmawiają z innymi biegaczami.

       - Szczególnie wrażenia.

       - Był to chyba bieg w Chicago, gdzie wystartowało w maratonie chyba ponad 40 tysięcy biegaczy. Również dużo adrenaliny, emocji wzbudził bieg w Berlinie z metą pod Bramą Brandenburską.

       - Kiedy następny start?

       - Startuję w biegu 23 września w Giełczynie, koło Łomży. To tak delikatnie, bo to półmaraton, czyli 21 km do przebiegnięcia.

       - Ile km przebiegniętych ma za sobą Radosław Zgiet?

       - Do tej pory przebiegłem 54 maratony i 14 ultra maratonów. I to jeszcze nie koniec.

       Jacek Piotrowski, fot. JP

Z Biegu Rzeźnika do Brukseli komentarze opinie

Dodajesz jako: Zaloguj się